Miesięczne Archiwa: Listopad 2003

gadu-gadu

Byliśmy dzisiaj u mojej rodzicielki na obiedzie, a że to kobieta zainteresowana nowinkami wszelkiego rodzaju to niedawno podłączyła się do internetu i stwierdziła, ze w ten sposób będzie mogła częściej ze mną rozmawiać (czytaj – „częściej mnie kontrolować” :P).
A ja właściwie chciałam się zastanowić nad tym, czy mnie już całkiem porąbało…. Bo założyłam jej dzisiaj gg i dodałam siebie w kontaktach… A teraz pisze do mnie, bawi się emotikonami, jest zadowolona, bo coraz lepiej jej to wychodzi, a ja mam tylko nadzieję, że doda sobie swoją koleżankę i z nią będzie większość czasu dysputy prowadzić, albo znajdzie sobie jakiegoś wirtualnego wielbiciela i będzie uśmiechać się do monitora, zamiast wydzwaniać do mnie i strofować na każdym kroku:)))
Nie to, że nie chcę zupełnie z nią rozmawiać, ale męczy mnie trochę wypytywanie na gg o tajniki wyszukiwania stron w necie… Bo dzisiaj jeszcze jest zachwycona nowo nabytą umiejętnością i zapomniała o pouczaniu niesfornej córki.
A jeśli chodzi o arkana obsługi komputera, to jestem pewna, że szybko zacznie radzić sobie sama. Bo w końcu po kimś jestem taaaaaaka zdolna ;PPP

Tak myślę…. mam nadzieję, że na blo nie trafi, bo jak trafi to obrazi się śmiertelnie po raz kolejny;)))
Może, „na wszelki wypadek” zablokuję jej tutaj wstęp, hę?

i jeszcze o plotkach;)))

Spotkałam w tym tygodniu znajomą z lat szkolnych.
- cześc lu!!!!! a Ty w Polsce jesteś???
- no cześć… a gdzie niby mam być???
- słyszałam, że wyjechałaś z jakimś Włochem czy Niemcem.. czekaj… kto mi to mówił…
- a to na pewno o mnie mowa?
- no tak. Powiedziała mi (kto???), że zostawiłaś męża i wyjechałaś..
- ……..

Cóż…. nawet o sobie człowiek może dowiedzieć sie różnych zaskakujących faktów…
A może w łeb dostałam swego czasu i amnezję mam? Może wydaje mi się tylko, że mam od lat dziesięciu tego samego męża, że w Polsce mieszkam i nie znam niemieckiego ani włoskiego? Może mówię którymś z tych języków, będąc święcie przekonana, że po polsku tylko potrafię???
Hmmm… zastanawiające:PP
No i w końcu nie wiem, czy ten ktoś, z kim wyjechałam to Niemiec, czy inny Włoch jakiś… A dobrze byłoby wiedzieć, dla kogo małżonka się kantem puściło, prawda?
:PPP

Dopisek 29.11.2003
Jestem, ale nic nie napiszę!!! nic!! nie mogę pisać i już!
znowu
regulamin złamałam :(((
aaaaaa, mamusiuuuuu!!!!

Pakt z diabłem

Było…. a teraz nie ma (((
Co zrobić, by znów zaistniało?
A może lepiej zastanowić się, czy samemu „być” warto?
Ale właściwie dlaczego ma nie być warto, kiedy bardzo, bardzo „być” się chce i lubi, co najważniejsze jest chyba?
Tylko brak jednak czegoś, czego nie ma…
Dobrze, że jest coś innego i nawet wiele tego, i jest wartościowe bardzo, dlatego nie może tego zabraknąć, nie, nie, nie, nie!!!
A jeśli jednak czegoś, mimo wszystko, brakuje, to może jest sposób na to, by to przywrócić, nawet w innej formie?
Na przykład pakt z diabłem – może przywołać Mefista i cyrograf spisać?

Ps.
Chciano, żeby przypomnieć o ugryzieniu się w język – więc ja pozwolę sobie przypomnieć.
Ugryź się w język, bo i tak nie masz racji, nawet jeśli myślisz, że ją masz…

Ps2
Wiem, wiem…. Marudzę i smęcę.. Ale u siebie w końcu jestem i właśnie teraz mam ochotę na marudzenie, a co!!!
W dodatku ktoś podpierdolił mój domowy internet i nie chce oddać, świnia wredna! A nawet, gdy net teoretycznie jest, to mocy wystarcza czasem jedynie na gg.
Czy ja mam czekać do stycznia i do tej pory korzystać z kawiarenki??? I ewentualnie w pracy, bardzo sporadycznie? Co za chamstwo! Jak można uzależnionej kobiecie net zabierać i zapewniać, że już, zaraz, za godzinę będzie i inne bla, bla, bla…
A ja taka grzeczna jestem – chyba przestanę i jak spotkam to popluję albo w łeb dam!!!
Tak sobie myslę… złotej rybki nie ma, ktoś uprowadził i dla własnych potrzeb trzyma i ten Mefisto będzie miał chyba więcej zadań do wykonania, zanim moją duszę dostanie ;PPP

zeszyt ośmiolatka

wczoraj w godzinach popołudniowych:
- mamo, mamo, zobacz co mi pani napisała!!!!!

zobaczyłam:

„dykt: B
czyt. ze zrozum: A
Kamil, Twój zeszyt ma 4 kartki.”

koniec cytatu ;)))

konieczna jest rewolucja ;))))

- Dlaczego robiłyście to ręcznie? Przecież zajmuje to więcej czasu?
- Bo zawsze się tak robiło.
- ale przecież są programy, przy pomocy których wykonuje się to szybciej i dokładniej.
- ale ja nie lubię komputera.
- słyszałam, że robiłaś już zakończenie – w takim razie na pewno nie będzie większych problemów.
- no…. ja to właściwie robiłam tylko to i tamto… i czasem Ona kazała zrobić mi jeszcze coś, właśnie w taki sposób..
- a powiedziała dlaczego?
- nie… a po co?
- ………………………..

Jest wesoło, nawet bardzo ;P
No i to nowe wyzwanie, bo nie jest łatwo przekonać kogoś do nowinek, w dodatku takich, które nie tylko nie są już od dawna nowinkami, ale jeszcze ułatwiają pracę, a co za tym idzie – nie wypada już narzekać, że jest jej aż tak dużo…;)))

:(((

dlaczego, do jasnej cholery, to tak jest, że gdy coś lubisz to to coś wypina sie na Ciebie i idzie sobie w cholerę????!!!!
Dlaczego??!!
Tak na przykład jest z blogami. Nawet, jeżeli nie komentujesz wcale, albo droczysz się, komentując niezbyt mądrze i przekornie to najczęściej jednak lubisz ten blog, jeżeli go czytasz, prawda??? W dodatku, jeżeli jest to jeden z niewielu blogów, które naprawdę czytasz od deski do deski… bo nie każdy tak czytasz..
I nie podoba mi sie to, ale niestety nie mam na to wpływu – a bardzo mi przykro, że zniknie jeden z moich ulubionych blogów – tak sie nie robi:(((

Dopisek 17.42

to może ja tak, na wszelki wypadek, będę tylko po cichu czytać? nie komentująć? No dobrze, nie będę komentować… Bo mi jeszcze Asia numer zrobi, chociaż zapewnia, że nie i toksyczna… i Smok.. i nie wiem jeszcze kto..:((((
To nie zwracajcie uwagi, kochani, na moje IP w statystykach, dobrze? Będę siedzieć cichutko jak mysz pod miotłą, obiecuję…
No właśnie… Nie wymieniłam Ciebie, T-Antyk(?!), ale Ty to na pewno mi tego nie zrobisz, prawda????

NARESZCIE!!!

dziękuję Wam za trzymanie kciuków – własnych i plastelinowych, dziękuję za wysyłanie pozytywnych fluidów:))))
Udało się – od jutra zaczynam pracę, nie będę co prawda prezydentem, ale nie mam takich aspiracji, więc JESTEM SZCZĘŚLIWA!!!!!
Co poniektóre osoby będą zapewne zadowolone, że mniej mnie będzie w wirtualnym świecie :PPP
Ale zatęsknią, mam nadzieję:))))))))))

O nic proszę nie pytać!!!

Bo i tak nic dzisiaj nie powiem!!:)))
Proszę mi tu trzymać mocno kciuki, trzymać aż do poniedziałku!!
Jeżeli kciuki bedą bolały to ulepić z plasteliny kciuka na obraz i podobieństwo własnego, nachuchać, żeby nie było, że to oszustwo jakieś i pilnować!!
I do prezydenta pewnego miasta fluidy pozytywne proszę wysyłać, żeby w poniedziałek nie załatwił mnie odmownie!!!
No… powiedziałam co mogłam i wiedziałam :)))

Ależ mam dzisiaj humor:)))) I tak pięknie na dworze.. zupełnie jak w bajce o królowej śniegu:))
Tylko córka rano nieco mnie zaniepokoiła, bo gdy zobaczyła mnie w sukience, która wreszcie po długim czasie znowu jest dla mnie odpowiednia to stwierdziła, że jak nastolatka wyglądam i myślę sobie, że do okulisty z dzieckiem wybrać się muszę…
Kochana córeczka:))) Wie, że mama lubi mówić głupstwa i próżna jest ogromnie:))))

„lepiej wiedzieć jak nie wiedzieć” – tak mawiała moja znajoma sprzed lat ;))

Wchodząc do windy mówię ładnie „dzień dobry”, czasem spotykam sąsiadkę, która opowiada mi różne rzeczy o innych sąsiadach, a ja uśmiecham się, usiłując pod tym uśmiechem ukryć zakłopotanie, bo zazwyczaj po prostu nie wiem O KIM ona mówi.. I właściwie nic mnie to nie obchodzi..
Nawet mój mąż wie więcej o sąsiadach niż ja:
- widziałaś? Sąsiad samochód zmienił.
- taaaak???
- no wiesz .. Ten, który wcześniej miał zielone uno.
- aaaaa… ale nie kojarzę…
- mieszka przecież piętro wyżej!!!
- no to jak mam wiedzieć który to, jak wysiadam z windy wcześniej?!
Nawet niektóre koleżanki denerwuję moją niewiedzą na temat innych bliźnich:
- widziałam się z X
- tak? Słyszałam, że rozwodzi się z mężem.. Wiesz coś??
- eeee… no nie pytałam, a sama nic na ten temat nie powiedziała..
- ty to nigdy nie zapytasz o najważniejsze!!! O czym ty z nią właściwie rozmawiałaś???
Hmm.. To nie jest tak, że ja nie lubię plotkować – wręcz przeciwnie. Ale temat sąsiadów nie jest zbyt ciekawy, a nowinki, dotyczące znajomych, szczególnie te, które bardzo interesują tzw „osoby trzecie”, nie zawsze powinny być „puszczane w obieg”.
Szczególnie, gdy ma się tych znajomych dość pokaźną ilość…

kochane nałogi :)

Tak sobie myślę, że właściwie to chciałabym rzucić palenie. I ni chu chu się nie da!!!
Powtarzam sobie nawet wielokrotnie (ale nie systematycznie, bo zapominam o tym, cholera) „ja, lu, jestem wolna od nałogu palenia papierosów”. I co? I nico. Palę dalej, a co więcej lubię to bardzo, tylko wstając rano jestem zdziwiona, że lubie palić, bo nie za dobrze sie czuję… No, ale codziennie, po porannej toalecie, robie sobie kawkę, siadam do kompa i co? I zapalam papieroska, dziwiąc się z kolei, że kilkanaście minut temu mogłam być zniesmaczona moim pociągiem do dymka..
Ale jak ja teraz, do jasnej cholery, mam rzucić palenie skoro na diecie jestem??? To juz nic od życia mi się nie należy?? Mogę nie jeść, ale jednocześnie paląc papieroski, może kiedyś jakoś to pogodzę…. A jak wpadnie tu toxy – ptaszniczka to mnie opieprzy, że sie wyłamuję, heheheh.
No i przede wszystkim – dieta!! Do sylwestra czasu zostało niewiele, muszę coś zrobić z nadmiarem tu i ówdzie, nie szkodzi, że zeszłoroczna sukienka sylwestrowa sięga juz do kostek, a nie jak rok temu do połowy łydki (no, nie chodzi mi o to, że zmalałam, tylko kiecka jest „przy ciele” i naciągnięta deczko była – a teraz nie jest;P)
Wiem, wiem, że jest niedziela i głupio gadam, ale tak jakoś nasunął mi się temat bezsensowny taki… Zresztą, gdybym miała wybierać nałóg, który ma zniknąć z mojego życia, to raczej tylko papierosy wchodzą w grę.
A dupa tam… Zobaczymy.