Miesięczne Archiwa: Styczeń 2004

prawdopodobnie przerwa..

No tak… Dzisiaj rozpoczęłam maraton.
Dlaczego maraton? A dlatego, że dzień wolny od pracy będę miała dopiero siódmego lutego..
A dzisiaj sterczałam przy cholernej, igłowej drukarce, która to taką się wredotą wykazuje, że nie zawsze mnie słucha!!! Ja lubię komputer, komputer lubi mnie, ale z drukarkami to już inna para kaloszy. Szczególnie z tymi iglastymi małpami. Bo daję takiej pindzie polecenie „drukuj”, a ona udaje, że nie rozumie i robi „brr”. I myśli, że jej popuszczę!! Ale ona jeszcze mnie nie zna. Ja wszystko rozumiem, praca w niedzielę to nie tylko dla ludzi chory objaw, ale drukarka ma się solidaryzować! To tak jak koleżanka z pokoju! A tu fochy jakieś, kaprysy, dąsy… Co jest? Wydrukuje taka leniwa franca jakieś trzydzieści sztuk i myśli, że odpoczynek jej się należy. Oooooo nie, droga pani, nie ze mną te numery!! Jak zapierdzielać to solidarnie, wspierac się, a nie udawać imbecyla!! Bezczelna krowa!!
Uffff, juz mi lepiej.
Ach, tytuł? Tytuł jest jak najbardziej na temat. Bo to ostatnia notka przed przerwą, o!
Chociaż może się gdzieś pokażę…

dopisek
właśnie… jakby tego było mało, to przed drukarkową wojną, gdy wychodziłam raniutko do pracy, po cichu, żeby rodziny nie budzić, włożyłam rekę do torebki, aby klucze z przepastnych głębin wydobyć i… czuję mokro.. kurwa.. ketchup!! miałam tam malutką, zapomnianą porcję tego czerwonego świństwa i draństwo owe zostało przedziurawione (pewnie złośliwie przez martwy przedmiot jakiś)i zapaprało wszystko!! Ręka klejąca i czerwona, klucze i zapalniczka też, autobus zaraz zwieje, biegnę w buciorach i kurtce po gąbkę, dobrowadzam się z grubsza do porządku i dawaj na autobus. Winda nie działa, sześć pięter po schodach, autobus dupę mi pokazał…

piąteczek;)))

Jest coraz lepiej;))
Zaczynam mieć ochotę na parę rzeczy, o których moja zapracowana łepetyna zapomniała zupełnie ostatnimi czasy.
Zauważyłam, że mam dziś ochotę na:
1. seks,
2. przesłuchanie zapomnianych płyt,
3. seks,
4. przeczytanie chociaż paru stron „08/15″ Kirsta,
5. seks,
6. obejrzenie „Obcego”,
7. seks.
W tej właśnie kolejności;P
Mam jeszcze straszną, obrzydliwą wręcz ochotę na whisky, ale ze wzgledu na dietę Cambridge, nie mogę tego „chcenia” zrealizować. No i nawet lepiej, bo ululałabym sie pewnie i z seksu nici;))
A z tym seksem to przesadziłam? Może trochę… Jestem jednak skłonna do ustępstw;PPP
Że co? Że zbyt wiele razy powtarza się „seks”???
No to co?

A może to spóźniona reakcja po wczorajszej wizycie u fryzjera? ;))

Dopisek;)
Ha!!! znajomy poinformował mnie, że moja kochana Metallica wystąpi 31 maja na śląskim!! Idę na koncert!
Tak, byle do maja;))))

Dopisek 2.
a może nie fryzjer, tylko po prostu głupawka popitowa i przedpitowoniedzielna? ;)
Och, jaka zdolna jestem… słowotwórczo;PPP

Dopisek 3.
YOU martwił sie o psocenie:)) więc dzisiaj z toksyczna porozrabiałyśmy… trochę:)))) Asia przez pewien czas rozrabiała z nami ;))) Aż mi lepiej!!!!

się języków uczyć trzeba;))

Mówią do mnie w obcym narzeczu, gdy ja mówię (po jakiemu?) mam wrażenie, że to mowa do chińskiego ludu przez zamknięty lufcik. Ale jeszcze tylko dziesięć dni i wszystko stanie się jasne i proste;)))
Będę:
1. spała śniąc,
2. słuchała ze zrozumieniem,
3. pisała bez błędów,
4. mówiła z sensem (przynajmniej czasami).
A gdy moje weekendy przestaną być połowiczne to pójde popływać, później do kina na „Powrót Króla”, a wieczorem napiję się whisky. O!!!

przyziemna…

Przed oczami biegają cyferki, paragrafy i literki, które nie otwierają furtki do innego świata. Trzymają mnie nisko, przy samej ziemi i nie pozwalają spojrzeć w niebo.
Tęsknię za słowami i zdaniami, które potrafią mnie oderwać od rzeczywistości…

z Nowym Rokiem nowe idzie?

możliwe, choć nie wszystko..
siedzę teraz w starym, wiklinowym fotelu, przy nowym, częściowo sosnowym biurku, ustawionym w nowym miejscu, dzięki czemu syn odzyskał pokój:)
Obok biurka stoi nowa, całkowicie sosnowa witryna, w której nie zmieściły się jednak wszystkie stare i mniej stare książki.
Testuję internet, który został w koncu dzisiaj założony przez nowego dostawcę.
To, co powyżej stare i nowe satysfakcjonuje mnie – w miarę..
Bo nowych pomysłów na pisanie brak – nie wiem dlaczego…
Nie robię żadnych podsumowań, nie odczuwam takiej potrzeby. Chciałabym jednak napisać, że rok zakończył się szampańsko – tak jak myślałam. Spędziłam Sylwestra z fantastycznymi ludźmi, nie mogę oczywiście nie wspomnieć o Asi – dziękuję za wspaniałe chwile, mam nadzieję, że nie bedziemy długo czekały na nastepne spotkanie. No i oczywiście toksyczna:))))) W lecie usłyszymy się „na żywo”, prawda? ;)))
Miałam również nadzieję spotkać się z parą wspaniałych ludzi, niestety nie udało sie tym razem. Ale myślę, że kiedyś, gdzieś..
I to by było na tyle… na razie;)))

na razie

mnie nie ma.
Może w piątek….