Miesięczne Archiwa: Luty 2004

przegrana:// ale..;))

Dwie przegrane bitwy – z urzędnikiem i własnym organizmem.
Czy jest możliwe wygranie bitwy z urzędnikiem na jego terenie? Tak – pod warunkiem, że wie się więcej na temat pracy tegoż urzędnika on niego samego;PPP
Ja, zamieniając się na chwilę w petenta przegrałam bitwę.Cóż…. raz na wozie, raz pod wozem ;))
Z własnym organizmem trudno wygrać, szczególnie, gdy złośliwie powiększy opuchlizną powierzchnię policzka i pulsuje bólem.
Ale jest sobota – a ja wbrew „chceniu” mojego organizmu jadę w góry!! Mam nadzieję, że nikogo tam nie wystraszę:P
I możesz mnie, Panie Organizm, pocałować w sam środek dupy – nie bedę siedziała w domu!

chcenia

chcę, żeby juz była sobota, pogodę zamawiam podobną do dzisiejszej, życzę sobie, by w tę własnie sobotę basen w Żywcu był czynny, chcę spłukać wkurwienie na myśl, ze nie wiem wszystkiego, muszę sie dobrze bawić, przygotować na nadejście wiosny (a jej nieśpieszno..), pozjeżdżać na tyłku z ośnieżonej górki, upić sie w dobrym towarzystwie i nie myśleć o powrocie do domu.
A na dłuzszą metę chcę ważyć mniej o jakieś 5kg, nie marudzić, śmiać się jak głupi do sera z byle powodu, bzykac się kiedy przyjdzie mi ochota, rzucić palenie.
I wiosnę chcę!!! Już!!

pedofilom mówię NIE

Mój syn odkrywa uroki gg. Zaczepiał mnie dzisiaj, gdy byłam w pracy… I nie byłoby to takie złe, gdybym po przyjściu do domu nie usłyszała od niego:
- mamo, mamo, jakiś przydupas(?!) pyta mnie, dlaczego nie chcę zarobić!!!!
…… Zmroziło mnie… popędziłam do komputera, przeczytałam rozmowę, odpowiedziałam wściekle i bezmyślnie po czym zablokowałam kontakt… Może to głupi zart…Ale uważajcie, proszę, z kim Wasze dzieci rozmawiają w necie. Nie jestem zwolenniczką zagladania do pamietników, listów i tym podobnych rzeczy, ale na pewno bede sprawdzac kazdą jedną rozmowę moich dzieci… Szczególnie po przeczytaniu dzisiejszej.. Oto ona:
on (15:31)
ile masz lat
mój syn (15:32)
Mam lat 8
on (15:32)
masz swoje foto
mój syn (15:32)
noł
on (15:33)
dasz mi
mój syn (15:34)
muwie że niemam tego ,,foto„
on (15:35)
ile dostajesz kasy na miesiac
on (15:37)
hej
mój syn (15:37)
Zł1 co dziennie
on (15:38)
a chcesz zarobic
mój syn (15:38)
nie
on (15:38)
kase
on (15:38)
czemu
mój syn (15:39)
Bo niechce
on (15:39)
20zł
on (15:39)
za 30min
mój syn (15:42)
Nie Dzienkuje
on (15:42)
a czemu powiedz
mój syn (15:45)
po ty jesteś przydupas
I to by było na tyle…. nie przytoczę tego, co ja napisałam. Powtórzę, może to głupi zart jakiegoś gówniarza… Ale może być również tak, że nie był to żart. Nr gg tego gnoja mam, nie wiem czy na coś sie przyda, bo nie ma tam (oczywiscie) żadnych danych. I jestem przerazona, bo kiedyś, któres z moich dzieci moze być mniej odporne, lub bedzie miało wiecej czasu… Oby nie..

co z tego?!?!?!

A sobie jestem, a co!! I dobrze mi z tym. Zazwyczaj. A że nie zawsze mi z tym dobrze? No to co? Gówno mnie to obchodzi, szczerze mówiąc.
A że lubię przeklinać? No to co? Lubię. Ordynarnie, nawet jak pisze to lubię na głos przeczytać. Takie niewyszukane przekleństwa są bardzo, bardzo ok.
A że alkohol lubię? Czasem w wiekszych ilościach? I dobrze, że lubię.
To mnie pierdolą się czasem priorytety? A na kij mi priorytety niezmienne? Raz to jest ważne, innym razem coś innego. Tak jak jest mi w danej chwili na rękę. Nielogiczna i niekonsekwentna jestem? Jasne, kurwa, że tak – po kiego diabła mam być logiczna? Lepiej mi bedzie? Własnie…. kurwa mać, prawda, ze ładnie brzmi?
A dzisiaj ch.. mnie obchodzi co sobie ktoś o mnie pomyśli. Właściwie częściej niż dzisiaj.
Ale i tak Was kocham – interpretujcie to sobie jak chcecie.

nowy dzień

złe wiadomości, słowotok, milczenie, łzy, wściekłość, szukanie zaczepki, zalanie robaka, koniec. To było wczoraj.
Dzisiaj jest nowy dzień. Słoneczny. Choć jeszcze nie uśmiechnięty, ale postaram się, by taki był.

……..

parę dni temu otrzymałam maila. Zdjęcie młodego małżeństwa, prośba o kontakt, gdyby ktoś mógł wskazać miejsce ich pobytu.
Rozesłałam znajomym, dzień później zadzwoniła moja przyjaciółka, powiedziała, ze nie żyją… Znała mężczyznę, pracowali w tej samej branży.. Nie zapytałam wtedy w jaki sposób zginęli, do tej pory nie wiem dlaczego..
Dowiedziałam sie dzisiaj. Zostali zamordowani. W zwierzęcy, bezmyślny, obrzydliwy sposób.

Parę razy pytano mnie czy jestem za, czy przeciw karze śmierci. Nigdy nie umiałam odpowiedzieć na te pytanie, zawsze miałam takie lub inne wątpliwości.
Proszę mnie dzisiaj o to nie pytać. Odpowiedź byłaby bardzo jednoznaczna.

chudy czwartek

sms:
„Co wspólnego mają mężczyźni z chmurami?
Gdy znikają za horyzontem, nastaje piękny dzień ;)))))”

No… oczywiście są wyjątki, potwierdzające regułę, takie, które słońca nie zasłaniają;)

No dobra, koniec żartów!! Ratunku!!!!Pęta się za mną ubiegłoroczna laureatka eurowizji, jak ja mam jej sie pozbyc? Jak ten przysłowiowy rzep się przyczepiła, Gośkę muszę sobie puścić.
A gdyby tego było mało to jeszcze człowieka budzą o 5 rano i pączka proponują!!!
NIE ZJEM PĄCZKA! O!

czarny / biały

Czy można patrzeć na życie i widzieć tylko te dwa kolory?
Może i tak, ale ja nie widzę życia w ten sposób.
Zazwyczaj mam przed oczami takie barwy:
-czerwień w chwilach wściekłości,
-zieleń gdy jest mi dobrze
-róż po zjedzeniu zbyt dużej ilości słodyczy,
-szarość jeśli się nudzę,
-kolory tęczy gdy wierzę, że kocham, chociaż obiekt odbiega od ideału, którego nigdy nie sprecyzowałam.
Radość, przykrość, przyjemność, satysfakcja, niepewność i wszelkie wydarzenia, wywołujące te uczucia mają w sobie wiele barw. Sama nie wiem jakie jeszcze.
Ale, ale. Muszę dodać, że pierdzielą często się te kolory, a czasem wydaje mi się, ze daltonistką jestem, hmm..

Dla mnie biały jest fakt urodzenia dziecka, natomiast proces wychowania, kształtowania osobowości jest przeze mnie widziany w wielu kolorach.
Czarny jest wg mnie fakt śmierci człowieka, niezależnie od tego, w jaki sposób śmierć nastąpiła. Jego życie, to, w jaki sposób zapisał się w pamięci innych ma wiele odcieni szarości, barwy tęczy, czasem czerń i biel.
Jest jeszcze parę rzeczy, które widzę jako białe czy czarne. Wymieniłam tylko dwie, najbardziej dla mnie oczywiste.

A tak sobie napisałam… w końcu mam urlop, moge pisac bzdury, nieprawdaż?

dar (???)

Tak się zastanawiam (nie wiem po jaką cholerę..), dlaczego czasem ludzie oceniają innych, grzmią i wytykają błędy, sposób życia, zachowanie?
To muszą być bardzo szczęśliwe osoby… Tak pewne swojej przyszłości, przewidujące swoje zachowanie w każdej sytuacji, posiadające krytyczne, przenikliwe spojrzenie. Bardzo zazdroszczę tym ludziom. Bo ja nie mam zielonego pojęcia co moze wpaść mi do głowy w danym momencie, jaka będzie moja reakcja w danej sytuacji, co mnie rozbawi, a co zdenerwuje.
Zazdroszczę tym ludziom również dlatego, że na pewno potrafią zwrócić swoje przenikliwe spojrzenie w głąb samych siebie i nigdy nie boją sie tego, co tam zobaczą.

walentynki-…ynki ;PPP

kino, zakupy, przepiękna, srebrna bransoletka(za duża, niestety :((), strój do pływania w sam raz, świadomość, że w poniedziałek rozpoczynam pięciodniowe urlopowanie i nadrobię zaległości w pływaniu, czytaniu, pływaniu, leniuchowaniu, pływaniu, spacerowaniu, pływaniu, realizowaniu głupich i mniej głupich pomysłów, pływaniu, czymś tam jeszcze, ale o tym nie napiszę no i jeszcze w pływaniu;)))
walentynki-bzykulinki
walentynki-żubrowinki
walentynki-bzdurynki
walentynki są ok – ale bez przesady ://
;)))))))