Miesięczne Archiwa: Marzec 2004

panika?

W kwietniu mam zostać chrzestną…
Dlaczego ja? Ja się nie nadaję! Nie potrafię! Przecież to niemozliwe, by ktokolwiek chciał, by jego dziecko było do mnie podobne! A oni chcą… A ja musze iść do kościoła i w kwietniu i w maju, dlaczego? To może miec daleko idące skutki!! Ja mogę popaść w depresję! Albo bedę bardzo niemiła przez te dwa miesiące.. I w dodatku nie mam pieniedzy…

ojej

Chyba jestem weekendową alkoholiczką.
I dobrze mi z tym, chociaż nie powinno;PP
A tak poza tym, to obchodzi mnie to tyle, co cycki syrenki z Ustki ;)

cytaty… i nie tylko :|

Zeszyt kontaktu z rodzicami mojego syna:

„Kamil wczoraj uciekł z lekcji religii!!!
Nie było go na religii.”

podpis wychowawczyni

„Codziennie na przerwie próbuje ganiać(?!), a na lekcji objada się batonikiem zamiast pracować!”

podpis wychowawczyni

„Kamil codziennie gania(?!) po korytarzu, zaniedbując swoje zdrowie”

podpis wychowawczyni

„Kamil w trakcie pracy zamyka zeszyt ćwiczeń, oświadczając, że go to nudzi”

podpis wychowawczyni

Dlaczego ja nie potrafię wychowywać dzieci??? Co do tej religii to nawet się nie dziwię, ostatnio Kamil zasnął z nosem w katechiźmie… Ratunkuuuuu, on idzie w tym roku do komunii, jak mam się z nim czegokolwiek nauczyć, żeby nie zasnąć z nim razem???
A do wychowawczyni nie mogę iść, bo gęba wyprawia dziwne harce, siłą powstrzymywać muszę parsknięcie smiechem, jak mam wpłynąć na syna, jeśli sama nie jestem w stanie powaznie traktować tej baby?

już po wagarach

Doba wystarczy, pogoda nie sprzyja:/
Co ja mam zrobić, żeby moje saldo było dodatnie?? Nie mogę widocznie żyć bez debetu na koncie, cholera, jak długo można więcej wydawać niż się zarabia?
Omijam szerokim łukiem księgarnie i perfumerie, a i tak jakoś czasem do nich trafiam… tak zupełnie przypadkiem, sama nie wiem jak://
Ostatnio dzwoniłam do koleżanki, mówię jej, że za 20 min. będę, na drodze stanął antykwariat, w perfidny sposób przejść spokojnie mi nie pozwolił, wcięło mnie, a gdy juz trafiłam na umówioną kawę, B. nawrzeszczała na mnie, ze czeka od 1,5 godziny, kurcze, jak to możliwe? Ale zamówiłam dramat jakikolwiek Bogusława Schaefera (nie dla siebie), podobno w Krakowie własciciel antykwariatu-zawalidrogi może zdobyć, chociaz nie obiecuje;)

temat mam w głębokim poważaniu

Przyszła. Na powitanie rozpłakała się, jej łzy spłukują zimowe brudy, może pozwoli słońcu zaświecić, gdy uzna, że widok nie bedzie raził oczu?
Chciałabym tak – rozpłakać się i spłukać to i owo. Co z tego, gdy płaczę tylko na filmidłach albo przy czytaniu niektórych książek ://
A nie… oszukuję.. Ze złości/bezsilności też się zdarza. Ostatnio prawie do płaczu doprowadził mnie pieprzony płatnik, ciekawe czy ktoś z cudownego prokomu bloguje?!?!?!?
Marudzić mi się chce, kawa się kończy, papierosy na szczęście nie, zjadłabym kebab, kupiłabym sobie nowe buty, pokłóciłabym się o cokolwiek, kurwa, chętnych brak:/
I po jaką cholerę panel administratorski łaskawie mnie w końcu wpuścił?

wibracje/wariacje

Nie poradzę!!! No nic na to nie poradzę, nawet nie chcę!!! Dostaję drrrrreszczy, słuchając Linkin Park… W sobotę sprzedaję dzieci mojej mamie, kupię płytkę pt. „Meteora”, pójdę na urodziny, wrócę, uświadomię mojej drugiej połowie, że jesteśmy sami, włączę muzyczkę ze świeżo nabytego krążka i, hmmmm…. potrójny orgazm pewny ;PPPP
…. wiosna robi mi w hormonach rewolucję????

Ps.
Valo, wybacz, Ciebie nadal kocham, ale dreszcze jednak przy Linkin;))

dzień jak co dzień? :-)

Zrobiłam sobie dzisiaj wagary. Połowiczne :-) Zafundowałam swojej naburmuszonej osobie dwie godzinki spaceru w czasie pracy;))))) Naburmuszona ja poszłam sobie w cholerę (nie do diabła, jeszcze nie), a ja bez much w nosie upajałam się słońcem, łaziłam uliczkami uroczego miasta, w którym jest mniej urocza instytucja, ona jednak podarowała mi w jakimś sensie ten spacer, za co wdzięczna niewymownie jestem.
Istota rodzaju żeńskiego pomachała mi z daleka i wionęła w moja stronę świeżym zapachem. Czekałam na nią dość długo, już się martwiłam, ze nie zdąży na swe urodziny…
W domu wskoczyłam do wanny, prócz zapachu Wiosny czuję teraz brzoskwinie..
Szczególny ten dzień i szczególna kąpiel.
Proste rzeczy cieszą najbardziej, pomysły, które zrodził impuls również.
Częściej, częściej proszę ;-)

chcenioniechcenia

Rozpoczęłam trzeci dzień nikotynowej abstynencji, spowodowanej grypą, a nie silną wolą…
Chcę, żeby mnie ktoś przytulił, ale nie dotykał.
Wcale nie chcę się uśmiechać. Bo nie.
Cały czas ktoś przy mnie jest, mogę w końcu trochę być sama? Jeśli chcę? Bo chcę. A nie jestem.
Za dużo dzisiaj zjadłam, od jutra dieta pomarańczowa…
W poniedziałek praca muchy z nosa wygoni.

Chciałabym pojechać do diabła.

bla bla

Z ust płyną słowa nie zawsze odpowiednie, zmieniają znaczenie, odwracają kota ogonem, nie zawsze posłuszne nakazom mózgu wyskakują, zanim dostaną pozwolenie, chowają się gdy są zmuszane do wyjścia, gubią się po drodze, czasem na przekór, czasem tchórzliwie przysłaniają te, które powinny być uwolnione.
Czy moje „wprost” nabierze kiedyś cech bezpośrednich? I czy w końcu zaistnieje wtedy, gdy będzie potrzebne, a nie w najmniej stosownej chwili?

niech żyje bal…

W śpiewniku (?!?!?!?) motto, które śpiewane było przez urzędaski do melodii Ich Sroje, parę innych, karczemnych „przebojów”, striptizer z całkiem niezłym tatuażem, który miał trzy wejścia, z których jedno skiksił, pokazując światu stringi ://
Była świetna para, tańcząca w rytmach latynoamerykańskich, ruszało mi tyłkiem i ramionami, chyba na kurs tańca pójdę ;PPPP
Mimo, że było sympatycznie to… jednak byłam w nieodpowiednim miejscu i czasie…
Nie śpiewam biesiadnych pieśni bo ich nie lubię, nie klaszczę, gdy robią to inni, nie piję piwa, gdy ktoś mi każe, nie biorę udziału w konkursach, nie przepadam za stadnymi grami, nie bawię się dobrze dlatego, ze tak wypada.
Coś ze mną nie tak ?