Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2004

to chyba nie notka, no i co z tego??

odliczanie trwa.
wkurwy takie i owe po drodze.
ale się nie dam!
są rzeczy, które nie pozwalają wkurwowi zapanować:
- ciemno-turkusowo-zielone buty
- dzinsy, które mi córka odstapiła – pasują!!
- a przede wszystkim tylko dwa dni do skreślenia;-)))

tylko zimno mi:-// jakis jełop wszędzie okna otwiera, a tu kaloryfery są zimne jak cholera, pierscionki mi z zimna spadają!!!!
no to se teraz nie pracuję, bo za zimno, no nie?!
a tak sobie marudzę, zła jestem czy co?
jesli nawet, to mi przejdzie, a mogę sobie byc zła, bo tak mi sie teraz chce, o!!!

dopisek 17-ta ileś tam

pukanie do drzwi – ożesz kurwa, jak w porę, Świadkowie Jehowy!!!
- dzień dobry pani, czy mozemy..
- nie, nie mam czasu na słuchanie.
- a pani pewnie chce nam powiedziec, że ma swoją własna religię?
- niczego Wam nie chcę powiedzieć, niczego nie chcę wysłuchać i nie chce również wstawać z wygodnego fotela w trakcie waznej rozmowy tylko po to, by wam powiedzieć, że nie chcę!
(i z miłym, prawie jak dama usmiechem lu dorzuciła) do widzenia:-)

alez jestem flądra – i niezmiernie mi z tym dzis dobrze, do twarzy i tak uroczo niekulturalnie:->

jak ja lubie takie dni;-))

dlaczego?
a dlatego, że:
- piąteczek,
- nie czuję sie głodna,
- nic nie robię,
- zostało tylko parę dni (bez szczegółów, bez szczegółów proszę;-PP)
- zmniejszyłam wagę o 3 kg :-)))
- i w ogóle,
- i w szczególe.
O!!!
A niech ktoś spróbuje mi humor spaprać, to się może przykro rozczarowac;-P

Wiec tak.. (wiem, wiem, nie zaczyna sie zdania od „więc”;-P)
Notka znów o niczym, ale po co ma być o czymś, gdy nic czasem sprawia wiecej radości niż coś?
A mnie po prostu dziś jest dobrze – ot tak, bez szczególnego powodu. Co prawda nie udało mi sie nie palić, ale moze uda sie od jutra? Nię będę się zarzekac na 100%, bo trudno jest jednoczesnie nie jeść, nie palić, nie pić, jakies „P” musze sobie dla swojej przyjemności chyba zostawic?
Czyli kwestia palenia (bądź nie-palenia pozostaje otwarta, może sredniaku masz rację? ale postanowienie już jest i się precyzuje!!)

Pozostaję więc na razie przy swoich małych przyjemnościach, bo nie chcę i nie mogę zostac ascetą, nie do twarzy mi, a ja lubię jak mi do twarzy – w czymkolwiek, a niewiele takich rzeczy jest. Muszę dbać o swoje samopoczucie, nieprawdaz?

Ale bzdurzę, może na razie sobie pójdę??;-)))))

Się nagadałam, a nawet nie można powiedzieć, że przerost formy nad treścia, ale piąteczek ma swoje prawa, i już!!

wszystkim Wam weekendu w dobrym humorze życzę:-))

o złosliwcach

Lottomaty mnie nie lubią, skurczybyki jedne!!
Może za rzadko je odwiedzam, hę?
Jedzenie za to mnie niby lubi, ale złosliwe jest i straszy mnie teraz zapachem pieczeni dolatującym z mieszkania którejś tam sasiadki, reklamowany bigmac bezczelnie stwarza iluzję, że wystarczy tylko sięgnąć i juz go mam, moja szefowa dzisiaj zapytała mnie jak mi smakuje mój szpinaczek, bo ona to się własnie wybiera na pierogi ruskie, opiekane, nagle w domu znalazły sie wszystkie ulotki z telepizzy, nosz kurwa mać!! Tak jest zawsze, ilekroć dietkuję… no, ale ja sie nie poddam, jeszcze troszkę, byle do końca miesiąca:-//
Ulotki wywaliłam, powąchałam sobie moje mademoiselle, reklamy przełączam, szefowej nic nie odpowiedziałam, bo musiałam przełknąć ślinę, ale za to moja koleżanka życzyła jej miłego pochłaniania zbędnych kalorii – to się nazywa solidarność!!;->
Jedzenie dalej będę ignorować, a lottomaty bedę odwiedzać częściej niz zwykle, niech se nie myslą, że mnie odstraszą ignorowaniem mojej osoby!

siadabada dupa blada.

I tyle.

a moze ciut więcej, ale nie napiszę.
bo nie.

kulturalnie czy „interesownie”?

nareszcie, po kilku latach oczekiwania wybieram się dziś do diabła(prawie).

faust%20blog.jpg

Lubię atmosfere tam panującą, a poza tym, że bardzo, bardzo chciałam pójść na tę właśnie operę, wczoraj dowiedziałam się o czymś, co sprawiło, że w mojej głowie zaczął dojrzewać pewien pomysł… Stanę oko w oko z Mefistem!!! Bardzo w porę, bowiem mam do niego interes… Może uda mi się Go namówić na załatwienie pewnych spraw w Warszawie tak, by zadowoleni byli ci, którzy zadowoleni i spokojni o przyszłość być powinni!
Mam tylko nadzieję, że Mefisto zaszczyci mnie chwilką rozmowy, już ja Go wtedy przekonam…

czas leci jakby ktos go w dupe kopnął z całych sił

nawet nie zauważyłam, ze minął juz rok od chwili gdy powstała tu pierwsza notka.
Mam wrazenie, ze wszystko w tym miejscu zostało juz napisane – a i tak treści nie było za wiele…

ciekawe, czy te wrażenie pójdzie sobie w pietruszkę, w cholerę lub do diabła?

zasłyszane realnie;-)))))

- no co ty, juz nie spisz??!?!? jest ósma rano!!!
- wstałem i pomyślałem, że w końcu masz okazję uprawiac ze mną seks przez telefon..
- teraz, zaraz??
- no tak! zaczynaj, czekam!
- jaki masz kolor poscieli?
- zielony, a przescieradło zółte
- żartujesz!!! a jakie sciany?!
- białe.
- nie mogę z tobą uprawiac seksu w takim otoczeniu!!!
- nie zartuj, zaczynaj;-)
- dobra.. połóż się… wygodnie.. odpręż się..
- tak…
- a teraz kurwa spij!!! bo kolory ci odwaliły!!!

dedykowane eronice

uwielbiam od pewnego czasu upijać sie wirtualnie z ero. Tak mam.
Może to dlatego, że od razu lepiej czuje sie moja pokręcona dusza?
Jest mi dobrze:-)) Nawet gdy nie trafiam w klawisze;-D
Może to tez dlatego, że ma do mnie cierpliwość i oprócz wznoszenia toastów nie mam oporów by pogadać normalnie?
Eroniko:-))))
Wyciągnęłaś mnie dziś z głębin szafy;-))

ja

chcę (kolejność przypadkowa):
być zadowolona i uśmiechnięta,
mieć apetyt na zycie,
nie miec apetytu na jedzenie,
żeby było lato,
być szczupła,
pojechac gdzieś z Atką,
spać do nastepnego lata,
sama nie wiem czego jeszcze.

nie chcę (kolejność nie wiem czy przypadkowa):
marudzić (samo wychodzi:-/),
jeść,
rzucić palenia,
wkurzać sie z byle powodu
być teraz.

wrr

nienawidzę, gdy ktoś z wkurwem w głosie udziela odpowiedzi na nie zadane jeszcze pytanie. Które zresztą nie miało być zadane, a było tylko częscią opowieści.
Mam to w dupie, tak samo jak ten jebany mecz, jesli ważni są wyżelowani pojebańcy biegajacy za piłką to chuj z nimi.
I nie wyskakiwać mi tu z opierdolem za to, ze mam piłkę nożną w dupie.
Mam i juz.

codzienność, ta szara, moja, wrześniowa

No i tak… koniec laby, czas wrócic do rzeczywistości.
Jutro cięzki dzień, mam tylko nadzieje, ze nie okaże się, ze do pracy zupełnie niepotrzebnie przyszłam… Zamiast swiadectwa pracy stanowczo wolę umowę, która zresztą w piątek nabrała mocy poza-prawnej;-)
Niech czas biegnie jak najszybciej, niech jesienne miesiace nie wpływają na mnie jak rok temu, chce odkryć uroki tej pory roku, a nie jeczeć i marudzic, że szaro i ponuro.. Musze to zrobić, bo jeśli nie zmienię nastawienia to będzie oznaczac to tylko jedno – ze to ja, we własnej osobie jestem szara, dżdżysta, ponura i smutna..
Depresyjnym nastrojom czas powiedzieć – nie.