Miesięczne Archiwa: Styczeń 2005

w odpowiedzi na komentarze do niby-notki poprzedniej;-P

cieszę się, że Wy również lubicie to miejsce, bo co za radość z lubienia czegoś swojego jeśli jest się jedynym sympatykiem, nieprawdaż???;-P
To nie kwestia regulaminów, jeden tylko utworzyłam sobie sama i zawzięcie się do niego nie potrafię zastosować;-) A kokietować czasem trzeba, zeby z wprawy nie wyjść;-P Przed sobą mozna ewentualnie udac, że coś się przemilcza, a na blogu lepiej czasem to i owo pominąć, nawet jeśli się nie jest z tego zadowolonym;-)
I tak chodzi przede wszystkim o to, żeby w słowa włożyć choć odrobinę siebie, nigdy mi nie przeszkadzały moje pierdoły, po prostu ostatnio mam wrażenie, ze notki piszę byle cos napisać, a nie dlatego, ze chcę.
Ale koniec stycznia i luty to dla mnie dość ciężkie miesiące, a nie chce mi sie marudzić „pitowo” i „z-braku-słońca” bo tyle się juz namarudziłam, ze szkoda gadac.
Własciwie to mógłby mnie ktoś tak nieszkodliwie wkurwić, bo zauwazyłam, że najlepiej mi własnie w stanie wkurwienia pisanie idzie, moze dlatego, ze choleryk ze mnie i jak juz się wybluzgam to potem moge sie z tego smiać;-)
Dobrze, że piszę to po powrocie z urodzin mojego chrzesniaka, bo jak znam zycie to spełniaja się te zyczenia, które maja tendencję do spełnienia w najzupełniej nieodpowiednim czasie i miejscu, więc pewnie grat nasz rozkraczyłby się z naszymi dziećmi i nami gdzieś miedzy Piotrkowem, a Czestochową, a teraz to juz na to za późno – przechytrzyłam go;-P

skleroza albo..

próbowałam sobie dziś przypomnieć kiedy po raz ostatni napisałam notkę, którą byłam w stanie polubić.. I nic z tego.
Zawsze pisałam o pierdołach, ale ostatnio palce wystukują juz tylko megabzdety-zapychacze, które mają chyba na celu podtrzymanie tego bloga przy zyciu. I to nie tak, że mi źle, ani nie tak, że czuję pustkę.. Bo całkiem mi w sam raz.
Mam wrazenie, ze po prostu zamknęłam się w pewnym momencie, a klucz schowałam tak, by nie zgubić i niestety, nie potrafię go teraz znaleźć.
Macie czasem wrazenie, ze aż swędzą was palce by TO napisać, ale gdy próbujecie zacząć to nagle coś odcina zasilanie?
Cholera wie, może kiedys przejdzie..;-//
Mam nadzieje, bo mimo wszystko lubię to miejsce. Jest moje.

wycieczka

Jakiś złosliwy kutas dziś sterował pogodą, myślałam, ze głowę mi urwie – wiatr, snieg, zimno jak cholera, a ja łaziłam po pewnym miescie, które zreszta bardzo lubię i szukałam czołgu. Ludzie na ulicy skuleni, opatuleni, poskurczani jacyś tacy, a ja, sama prąc naprzód jak czołg, dotarłam w końcu, załatwiłam co było trzeba, no żeby mnie na takie zimno narazać to juz chamstwo jest!!! Na szczęście do domku wróciłam na tyle wczesnie, że mogłam jeszcze zahaczyć o fryzjera, se zrobiłam na głowie koki-loki i juz.

a nibynotka jest niewyraźna jak ja zupełnie… mózg mi się dopiero zaczał odmrażać:-//
wracam pod koc.

łatwy sposób

to niepojete, jak niewiele trzeba by zrobić z siebie idiotkę… Bardzo niewiele.. wystarczy pewna ilośc czerwonego wina i miecz, wycięty z tektury. Chwaląc tenże miecz, mówię do bu, że chociaz bardziej przypomina meczetę to jednak jest jak equalizer..;-// i juz w tej chwili cos mi nie pasowało;-PP
Małzonek, nieco zdziwiony, zaczął doszukiwać się związku miedzy mieczem, a radiowym pokrętłem, w końcu, patrząc na mnie dziwnie zapytał, czy moze chodzi mi o excalibur??
A ja już chciałam palnąć wykład na temat legendarnego miecza, wariatka jedna…
Tym bardziej, ze nie miałam pojęcia co to ten pieprzony equalizer:-/
A wszystko przez zbyt częste ostatnio wizyty w sklepach ze sprzetem rtv (na cos przecież trzeba winę zrzucić, nieprawdaz???).

jak się ma urlop to sie relaksowac trza

no to się relaksuję.
Codziennie pływalnia, która w pierwszym podejściu wczoraj mnie wkurzyła siedmioma autobusami na parkingu i ogromniastą kolejką, w związku z czym zdecydowaliśmy najpierw pojechać do kina i poszukać rozumu. Co prawda, nie znaleźlismy go, ale bawiliśmy się świetnie, a dzieci w tym czasie uprawiały działalność przestępczą z rybkami z pewnej ferajny:-)
Pływalnia – podejście drugie (i na szczęście w tym dniu ostatnie):
Jestem upierdliwa i lubię w basenie dla pływających pływać tam i z powrotem, a już najlepiej gdy współpływaczy jest ilość ograniczona. Ale cóż.. wieczorem, nawet w ferie amatorów pływania było wczoraj mnóstwo. Ale to jest do przezycia gdy każdy pływa właśnie tam i z powrotem, trzymając się odpowiednich stron – a wczoraj gościł na basenie młot, który pływał zygzakiem, olewając innych i młócąc ramionami na wszystkie strony, wrrr.. a ja opierdzielić nie mogłam, bo ze mnie pływak taki sobie i nie mogę stanąć sobie w pół drogi bo się kumba utopię!!!
Ale i tak pływanie to jest to:-) (nawet gdy jestem upierdliwa, a co!!)

mężczyzna jak wino

UWIELBIAM Jacka Nicholsona. Z całego serca i najzupełniej bezkrytycznie.
Począwszy od „Lotu nad kukułczym gniazdem” poprzez rolę hippisa w nie-pamietam-tytułu filmie, demonicznego Torrensa w „Lśnieniu”, Jockera w którymś-tam Batmanie, a skończywszy na „Lepiej późno niż później”.
Po drodze oczywiście jeszcze, miedzy innymi, „Czarownice z Eastweek”, „Czułe słówka” i wiele, wiele innych… ten facet mógłby bez charakteryzacji grac Mefistofelesa:-)))
Tak czasem jest, że niektórzy mężczyźni są jak wino… Nicholson jest dla mnie wyjątkowy pod każdym względem, ale reguła – im starszy tym bardziej interesujący dotyczy (wg mnie oczywiście) również Omara Sharifa no i Seana Connery… Sean w roli Bonda wyglądał jak cocker-spaniel, a teraz…mmmmm nareszcie wygląda jak mężczyzna:-))
takie sobie tam dyrdymałki wypisuje:-D

pstryk

i zostałam czasowo wyłączona z zycia prywatnego – realnego i wirtualnego (oczywiście pomijając sobotnie imprezy).
Dziś rozrywkowy przerywnik wywiadówkowy – nie rzeknę na ten temat nic, bo eeee… bo nie.
Poza tym znowu flądra ze mnie w pracy wyszła, ale co mam zrobić, jesli słowa „ale przecież przedtem tak się robiło” nie są dla mnie żadnym argumentem, czemu w stanowczy sposób daję wyraz.
Poza tym… no cóż… pozwole sobie zacytować nieocenioną Furyę:
„padam na cyce”, bynajmniej nie ze śmiechu.
Pierdoli mi się kalendarz, bo ten mój, na biurku ma dziwny układ i dziś zdębiałam, myśląc, że luty ma dwa tygodnie i z przerażeniem zaczęłam się zastanawiać jak zdążę wystawić pity.
A teraz ide odpoczywać i napiję się czerwonego winka.

nie lubię, nie znoszę itp

- ananasów,
- wątróbki,
- marcepana,
- ptasiego mleczka,
- flaczków i innych „gumowych” potraw,
- disco-polo,
- techno,
- country,
- słodkich alkoholi,
- czystej wódki,
- koloru różowego,
- mojej wychowawczyni z podstawówki,
- mojego byłego szefa z pewnej nieciekawej firmy,
- wysoko postawionych pierdzistołków, którzy nie mają pojęcia jak wygląda w praktyce stosowanie wymyslonych przez nich przepisów,
- ludzi, którzy obrażają się na cały swiat, obrażając innych i bezczelnie czekają na przeprosiny albo chuj wie na co,
- wkurwu niepotrzebnego w dzień powszedni i swiateczny,
- pająków,
- komarów,
- księży.

i pewnie jeszcze paru rzeczy, ale tylko to przyszło mi do głowy teraz.
i chuj.

no nareszcie

nareszcie koniec świąt, sylwestrów, jedzenia, jedzenia, jedzenia i jedzenia.
Sylwester miał być w piżamie, ale ok godziny 19-tej okazało się, że nie będziemy sami – dotrzymali nam towarzystwa nasi długoletni przyjaciele, cos w rodzaju rodziny, tyle tylko, że z nimi to najlepiej realnie, a nie na zdjeciu:-))) I dobrze, że byli bo chyba musiałabym zacząć oglądać jakieś bajki na wideo, bo program był.. no.. bal dziennikarzy, czyli ja, mąz i tv nie byłby udany!
W suczych szpilkach potańczyłam, a jakże, nawet udało mi się nikomu nie zrobić dziury w nodze..
I jestem niezmiernie zadowolona, ze rok 2004 już sobie poszedł, obecny moze nie bedzie nas raczył różnymi tragicznymi niespodziankami..
Panie 2005!!!!! witam serdecznie i nie zawiedź, proszę nadziei w Tobie pokładanych, bo jak to zrobisz to bedę się musiała powaznie zastanowić nad jakąs petycją do cholera wie kogo, bo Stwórca jest chyba bardzo zajety łagodzeniem skutków przykrych niespodzianek, które zafundował nam Przestępny, mam przynajmniej nadzieję, że tym jest zajęty, a nie pękaniem ze śmiechu z tego, co czesto sami sobie zafundowaliśmy, my – ludzie.
Proszę więc grzecznie – zadnych kataklizmów i lato normalne proszę!!! NORMALNE!!!!
I proszę pomieszać szyki tym, którzy mają zamiar fundować ludziom wojny, nie to, żebym komuś źle życzyła, ale jakiś paraliż, tak skuteczny, by scierwa pisać i mówic nie mogły.. no, to chyba tyle. Na razie.