Miesięczne Archiwa: Marzec 2005

odrobinkę przerażeniowo-stomatologiczna panika rosnącej dupy.

Nareszcie.
Całe osiem miesięcy bezświątecznego spokoju.
Za dwa miesiące szansa na pustą lodówkę bez wyrzutów, ze dzieci głodzę.
Waga wpierdzielona za fotel.
Wystawy sklepowe bardzo starannie omijane wzrokiem.
Powoli dopadająca mnie panika.
Zbliżający się wielkimi krokami czwartek – wtedy to pozbędę się zęba, co mi resztkę mądrości zabrał.
Mam pewne obawy, ze juz jej nie odzyskam.
Dopada mnie nieodparta chęć schowania się przed światem i ukrycia własnej głupoty.
Nakładam sobie szlaban na spotkania towarzyskie (poza widywaniem się z Beatą, która mnie zawsze rozumie i zna chyba najlepiej).
Szlaban zostanie zdjęty w dniu, gdy uznam, ze wyglądam jak człowiek.
Decyzja jest nieodwołalna.
Obawiam się, że zostanę prawie-pustelnikiem:-/
Chyba mam tłuszczową depresję, nawet nie wiem o czym właściwie ta notka jest..

i już!

- lu, sprzatasz na święta?
- nie
- dlaczeeegoooo??
- bo zmeczona jestem
- no ale… każdy tak przecież..
- w takim razie ja nie jestem każdy.

i w ten sposób człek moze dowiedzieć sie, iż wyjatkowy (m leniem) ze wszech miar jest;-PP

do spowiedzi też się nie wybieram, okien nie myję, kartek nie wysyłam i najbardziej się cieszę z tego, że w poniedziałek nie muszę iść do pracy.

a jesli się nie podoba to pocałujta mnie w dupencję.
i już.

odwołali świnie moje wydumane wakacje

to muszę sie wygadac.
bo jak tu nie marudzić, gdy czekałam z utęsknieniem na koniec lutego, a marcowi okociły się zadania zawodowe, którymi bezczelnie mnie obdarzył i jeszcze każe do pracy jutro iść, myśląc, że nie wiem… wdzieczna będę???
Badziewne problemy lubią parami chodzić, a jak uznają, że ich za mało to rozmnażają się w błyskawicznym tempie, puszczalscy paskudni – apeluję więc:
1. ANTYKONCEPCJI DLA PROBLEMÓW MÓWIMY TAK!!
2. NAŁÓŻMY NA NIE OBOWIĄZEK ZAOPATRYWANIA SIĘ W PREZERWATYWY I CO NAJWAŻNIEJSZE – UŻYWANIA ICH!!!
3. NIECH PROBLEMY PŁACĄ 100%-TOWY PODATEK OD ROZMNAŻANIA!!!!
4. I DODATKOWO MANDAT KARNY, PŁATNY BEZZWŁOCZNIE NA KONTO POKRZYWDZONEGO PRZEZ DANY PROBLEM, W WYSOKOŚCI PIĘCIU PENSJI BRUTTO PROBLEMOBIORCY (obliczonej jak ekwiwalent za urlop wypoczynkowy)!!

Hough!

(czy ktoś zauważył, ze w powyższym tekscie nie pojawiła sie zadna kurwa???)

się zmęczyłam

to se zrobię wakacje.

co prawda nawet nie palcem po mapie, bo wcięło mi gdzieś wszystkie mapy, ale jakby mi przyszło w najbliższym czasie tu wleźć to se poodpoczywam.

wiosna ma mnie w dupie to ja sobie do lata od razu pójdę i już;-P

zdjęcia pochodzą ze strony http://turystyka.interia.pl/galerie

idealna notka z podtekstem zusowskim

UWAGA!!!

JESLI KOGOŚ RAZI NIEPARLAMENTARNE (CZYTAJ – WULGARNE JAK CHUJ) SŁOWNICTWO TO NIE RADZE CZYTAĆ

Aerobic był bardzo korektowo-zusowsko-deklaracyjny, czyli go kurwa nie było. Zdążyłam zrobić wszystko dla tej nawet nie-tak-bardzo-upierdliwej-jak-na-razie-bo-przez-telefon baby, która kontrolować przylezie jutro, a dzis znowu dostałam przekroczenia od 2000 do 2004 roku, żesz kurwuś mać, baba jutro przylezie i se polezie w piguły, a ja znowu zacznę sie grzebać w starych zusach. Podobno dostałam podwyżkę (jak każdy u nas), całe 60 złociszy brutto (netto ok. 39,00 ha!!;-/), bojownik pewnie zachwycony, że tak szybko zadziałał (kupię se lepszy papier do tyłka chyba) albo po prostu sie o cos wkurwił, bo dostałam tez fakturę za komórkę, powiekszoną o jakieś jebane abonamenty za dodatkowe opcje, które uruchomiono rok temu przy sporządzaniu umowy, którą zaraz anulowano bo mi nie odpowiadała, ale ktoś anulując tę pierdoloną umowę nie wyłączył pieprzonych pakietów, mimo, ze została sporządzona zupełnie nowa umowa, w której nie ma o nich mowy i miła panienka przekonywała mnie dziś, że nie kazą mi płacić za cały rok korzystania z tego chujstwa, którego nie chciałam, ale teraz minął rok od kiedy zaczęłam korzystać (mimo, że kurwa kurwa nie chciałam!) i stąd ta faktura!!!! BARDZO KURWA MAĆ DZIĘKUJĘ!
Żesz kurwioza z chujozą w pizdu z ideą!!!!! Juz teraz wiem, ze jak juz skończy się obecna umowa to poproszę by ta jebaniutka sieć pocałowała mnie bardzo idealnie w dupę.

raczej nie chce mi się chcieć

Śniegu troszkę mniej, topnieje powoli ale i tak o wiele wolniej niż mój optymizm i chęć do czegokolwiek. Rano poczułam przez malutką chwilkę zapach wiosny, ale to było chyba złudzenie, niestety.
Wyszłam z PIT-ów po to tylko by zagrzebać się w zusowskich korektach, w środę kontrola, a jutro pewnie znajdę jakiś bardzo wazny powód by nie pójść na aerobic.
I jakoś tak…. wszystko mam w dupie:-/

pasztet:-)

Te dzisiejsze zakupy MUSIAŁY się tak skończyć:-)
Mamy nowego członka rodziny, pozwólcie więc przedstawić go sobie.
Oto (tu okazja do uruchomienia wyobraźni) piękny, ciemnoniebieski bojownik, Magdalena nadała mu imię Patej. Uznałam, że imię będzie napisane tak jak brzmi – bo w końcu już teraz to przecież imię:-)
W prezencie otrzymał szklaną kulę, zamek, zielone coś udające roślinę i żwirek. Prezenty będą się mnożyć, jak mniemam, bo każdy z domowników chciałby ubarwić mu nowy dom. Za czas jakiś wprowadzi się do niego towarzyszka, żeby nie czuł się zbyt samotny.
Ma pewną misję do spełnienia, ale to na razie odpływa na plan dalszy – jest przesympatyczny i strasznie ciekawski – gapi sie na nas zupełnie jak my na niego:-)))
A w najblizszym czasie pstrykniemy mu fotkę!

totalny debilizm

Jestem typem wiecznie odchudzającej się kretynki.
Moje odchudzanie ma fazy, jedna z nich, moja ulubiona faza udawania głupa, polega przede wszystkim na:
1. mocnym postanowieniu rozpoczęcia diety od jutra,
2. nawpierniczaniu się róznych wysokokalorycznych świństw, które uwielbiam, bo to przeciez ostatni raz,
3. głodowaniu nazajutrz przez cały dzień po to, by po powrocie z pracy wracać do mocnego postanowienia z punktu pierwszego, bo własciwie co tam jeden dzień, żadna różnica.

Faza ta powtarza się do momentu gdy nie wejde na wagę i nie zacznę wpatrywac się z niedowierzaniem w ilość kilogramów. Wtedy czasem kopnę tę bezlitosną francę, bo przecież MUSIAŁA się zepsuć, to nie jest mozliwe, bym NAGLE aż tak przytyła, prawda?!?! A gdy poczuję ból palca u nogi to trzeźwieję i mam ochotę schowac się w szafie i z nikim się nie widzieć, by nie zauwazono, ze mogłam do czegoś takiego dopuscić. Czasem szok jest tak wielki, ze zaczynam przekopywać szuflady w poszukiwaniu diety-cud i, o dziwo, stosuje te dietę przez np 13 dni, bądź wydaję pełno kasy na cambridge.

A dzisiaj kupiłam Claudię z dietami odchudzającymi.
Wczesniej zaczęłam przygladać się poważnie diecie wg grupy krwi, którą poleciła mi Asia. I dalej się przyglądam (jak dotąd nic poza tym).

Oprócz tego, że jestem kompletny matoł jesli chodzi o drukarki igłowe to jeszcze w końcu moge powiedzieć na głos, ze mój debilizm w dziedzinie odchudzania przewyższa nawet Benny Hilla. Czyli – nawet nie powinnam robic zakupów w media:->

I to by było na tyle.

pierdu-pierdu

Usiłuję pracować.
Tyle tylko, ze ni cholery nie wychodzi. Ktoś mógłby zapytać jak można odzwyczaić się od pracy w czasie trzydniowej nieobecności?!
A mozna, jak najbardziej, taka zdolna jestem, że i to potrafię;-)
W dodatku jestem wygłodzona….. towarzysko!! I chce mi się jakiejś imprezy. A mam nieodparte wrażenie, że biała franca zmroziła stosunki miedzyludzkie, wykruszają się znajomi, a ja jakos wolę obwiniać o to nachalną zimę niż swój własny, nie zawsze wyparzony język, do którego zresztą jestem dość przywiązana, w przeciwieństwie do marcowej snieżycy.
Poza tym – nic na siłę i tyle.
Kupię sobie łyskacza, w końcu mogę sobie sprawić jakis prezent, nawet gdy otworzę go dopiero w piątek, nieprawdaz?

dopisek 21.08
malutki łyskacz (100ml) w nie-piątek to wcale nie jest az tak dobry pomysł, jakby sie mogło komus wydawac:-/ Nawet gdy zostanie go połowa to i tak we wtorek boli głowa:-/
Ale przemeblowany własnoręcznie pokój nawet teraz mi sie podoba:-) To może byc pocieszające, nieprawdaz?

co ja kurwa z tym nieprawdaz?
nie wolno we wtorek, bo sie potem babsko powtarza, wrr
spac wolno, a nawet trzeba:-/

ła!!!

jestem powaznie zaniepokojona. Baaardzo poważnie. Wczoraj wieczorkiem zaczeło mnie nosić – kombinowałam co i jak przestawić, przemeblować, przetasować, posprzatać (!!!!!!) i takie tam… POSPRZĄTAĆ!!!!! Ja!!!! To jakieś chore;-//
Jedyny powód tego dziwacznego zachowania, który przychodzi mi na mysl to wiosna. Bo ona juz sie zbliża, na pewno, chociaz ta biała pinda jeszcze sie tu panoszy. Tak, to bedzie na pewno to!!! Zima precz, bo mnie nosi, przed chwilką przemeblowałam pokój, jeździłam z meblami jak rąbnieta, teraz mam ochote na porządki na balkonie to co?? to wiosna idzie, no bo co innego?! Zima na drzewo!!!!! jakieś bardzo odległe, sio, ale juz!!! Pókim dobra!!
No i wkońcu kupię te rybę… wszystko jak zwykle u mnie, nabiera mocy urzędowej, prosze o pomoc – jak bojownika nazwać? Fart, Kasior czy moze Samobzyk? No jak??
No i pozbędę się w końcu upierdliwej ósemki:-// szkoda, ze dopiero w ostatnim dniu marca..