Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2005

wakacyjnie

no nareszcie już wakacje!!!!!
można zupełnie bezkarnie dla samej siebie nie pisac tu zupełnie nic, nie martwiąc się, że myśli w słowa, od dłuższego juz czasu, nie chcą się odziać.

20.25
wakacje wakacjami, ale po tym jebanym audycie to sie czułam jak przekłuty balon… chciałam se dzisiaj wakacyjną opaleniznę w solarium zafundowac, ale pomyslałam, ze jak sie połozę i usnę w tym solarium błogo i jesli się ktoś z obsługi zdziwi, ze za długo siedze i jakoś nie wychodzę.. i zajrzy zaniepokojony.. i otworzy te skrzynię co to się w niej bede opalać, a własciwie juz spać… to kurwa na zawał kojfnie jak nic… no tak sobie to plastycznie wyobraziłam co ten ktoś mógłby zobaczyc i sama się tak zestrachałam, ze nie wiem!!!
jutro przed opalaniem to sobie kawke wypiję, nie moge niewinnych ludzi narażać na takie coś… niech se lepiej obcego pooglądają.

SZJ

no i bęc.
dali(śmy) sie zwariować.
mam chyba alergię na (podobno) upierdliwych, (podobno) nieprzyjemnych ekspertów, którzy są jednoczesnie audytorami certyfikujacymi:-/ w dodatku takimi, o których krążą straszne legendy.
wzięłam sobie do domu parę papierków, zeby je „przejrzeć”.
odbiło mi – ale na razie przekładam z miejsca na miejsce, czyli całkiem stracona nie jestem?
szefowa nie ma do mnie zbytniego zaufania, bo prosiła mnie, zebym panowała nad emocjami i nie mówiła wszystkiego co naprawde myślę.
nie wiem czy to pocieszające.
a uwaga, ze powinnam przyjść do pracy w pończochach jest co najmniej śmieszna.
no nieeee, stanowczo za mało zarabiam, zeby sie dodatkowo autytem stresować!!
byle do piątku.

kurwa, ale mam barwne zycie, tematy same mi wlatują;-//

no i co mam zrobić?;-(

Mama odchodzi na emeryture.
Wcale tego nie widzę…
Nie wyobrażam sobie tego, że bedzie sama siedziała w domu, sama ze swoimi myslami, ze swoją skłonnością do odbierania najmniejszego gestu przeciw sobie, ze swoją dumą, która nie pozwoli powiedzieć, że czegoś potrzebuje, że czegoś jej brakuje, ze chciałaby, że nie chciałaby..
Boję się tego, ze się nie domyślę, nie zauważę w odpowiednim czasie, nie zaradzę zanim zamknie się w sobie i zacznie budować jakiś nowy mur..
Nie chcę tego.
Myślę teraz co mogę zrobić i cholernie wkurwia mnie świadomość, że gówno mogę i w gruncie rzeczy nic nie znaczę…

nietematowy temat

bo u mnie to jest tak:
wolę jak ktoś prosto z mostu powie mi, że coś mu u mnie nie odpowiada, niż ma słodzić, usmiechać się, a potem obrobić mi dupę.
jest też u mnie tak, ze gdy usłyszę coś co niekoniecznie moze mi sie spodobac to robie groźne miny, warczę, kłócę się i nie chcę przyznac racji nawet gdy pod skórą czuję, ze powinnam.
czasem wrzeszczę, albo dyskutuję zawzięcie tylko po to, żeby nie pokazać, ze cos mnie zabolało, bo przeciez za chiny sie nie przyznam.
ale co tam, skórę mam jak nosorożec:->
a jeśli ktoś bez przerwy jest dla mnie słodki i uroczy, przytakuje i mówi do mnie samymi zdrobnieniami to włącza mi sie syrena alarmowa.
i unikam, a jesli mijam to z nieprzyjemna miną.

a tak poza nietematowym tematem to miałam swietny poniedziałek:-))
w koncu dostałam NORMALNY komputer!!!
i juz moze byc wtorek, koniecznie musze na nim popracować:->

(mimo, że nową igłówke też mam, w dodatku starej nie oddałam. i ta nowa to sie juz jak stara, złosliwa, skrzecząca zołza zachowuje – widocznie igłówka to nawet jak nowa to juz upierdliwa z natury)

jakie to zadziwiające…

38?????

a ja dziś na to:
„nieeeeeemoooooożliweeeeee!!!”

A nawet jeśli to fakt to widok sredniaka i inuli w szpiczastych, kolorowych czapeczkach, trąbiących niemiłosiernie, rekompensuje mi tę dziwaczną prawdę:-)))))

proszę, wejdź mi w drogę – pomozesz mi odreagowac;->

za zgodą Szeherezady se pozwalam dialog przytoczyć, to znaczy fragmenty obszerne, który mi humor przywrócił w ten cudowny, czerwcowy, wieczór ( a jak za długie to kto nie chce to na drzewo, czytac nie trzeba:>):

Szehera (20:46)
co jest kurwa :[
lu (20:46)
ty tez kurwa wrzeszczysz? :D
Szehera (20:47)
nie:D Ciebie draznie tylko:D, dzisiaj sie tylko smieje:) co z blogiem odpierdalasz, kurwa? :[
lu (20:47)
ja juz tez… ale rano totalny chujokurwidół
Szehera (20:47)
e tam rano, osrac rano, wieczor jest wazny:D
lu (20:47)
urlop! caly czas kurwuję, wiec dzis zamiast kurwew urlop
Szehera (20:48)
wchodze,kurwa, na blog, a tam, kurwa, nie ma blogakurwa:[
lu (20:48)
jak to kurwa bloga nie ma jak kurwakurwa jest!!!!!
Szehera (20:48)
to sie pytam co jest:>
Szehera (20:48)
nie ma kurwa:[
lu (20:48)
nawet jest info, czyj on jest ten kurwablog!!!!
Szehera (20:49)
info jest bloga nie ma:[ bicz
lu (20:49) :D
Szehera (20:49)
nie cwaniakuj poza tym:>
lu (20:49)
nikt nie chciał dziś się w dyskurs wdawac, wkurwili mnie i chuj jak mozna wkurwic i sie nie kłócic, ja sie pytam?!?!?!
Szehera (20:50)
o jezuuuuu /hahahah/
lu (20:50)
w tych jebanych urzedach to tylko to potrafia – wkurwic do lez i spierdolic
Szehera (20:50)
jakies mientkie bolki…
lu (20:50)
no wlaśnie… wiesz jak te pindy wygladaja jak wchodze z wkurwiona mina? łby na dół i udają, ze nie kumają zaczepki
Szehera (20:51)
jak nabzdyczone kwoki czy przestarszone wrobelki?
lu (20:51)
wróble, kurwa…kwoki wywołują kurwicę i sygnalizuja chęć dyskusji – wolą tego unikac
Szehera (20:52) :D oj dobra kapuste zrobilam:>
lu (20:52)
ja mam skladniki – jedna juz pozarta
Szehera (20:53)
oj dobre:] wlasnie zre jak dzika
lu (20:53)
nawet mi nie mów… :|
Szehera (20:54)
kobiety to nawet zycie tuczy:>
lu (20:55)
racja – same wysokoenergetyczne problemy:D
Szehera (20:55)
najgorsze jest to ,ze jak sie wkurwisz to tluszcz sie nie spala
Szehera(21:00)
oddawaj bloga:[ nie zmieniaj temata:[

się uchichrałam:->

tytuł-srytuł

zimno, zimno, zimno,
pada, pada deszcz!
szczęka dzwoni zębolami,
dzyń dzyń dzyń,
dzyń dzyń dzyń.

to tyle śpiewania.

czerwiec się na mnie wypiął bezczelnie, co on kurwa nie wie, ze ja od lutego na upały czekam?!
Pora roku, która z ciepłem i słońcem się kojarzy, jak zebrakowi jakiemuś rzuciła z łaski parę dni słonecznociepłych i uznała, ze w dupie moze mieć całą resztę, bo co tam..
A czerwiec teraz rzecze:
„siedziec w domu ludziska rozwydrzone, gnaty grzać pod kołdrami, a nie łazić po lesie na ten przykład i ptactwo srajace straszyć, czy tez inną gadzinę!”
Maj, który do serca bardzo wziął sobie słowa Kory i puszy się, że w swej piosence wyjatkowo zimnym go uczyniła, się jebaniutki z czerwcem skumał i spiskują teraz, listopad udając.
Chyba zrobię tak jak mój ojciec, który chcąc iśc do wojska miesiąc urodzenia sobie w dokumentach przerobił, i na złość czerwcowi wybiorę sobie skorpioni miesiąc jako mój – wtedy przynajmniej bedę wiedziała czego się spodziewać!

niechcenie

nie chce mi sie pisac.
własciwie to nic mi sie nie chce.
komentować też mi sie nie chce,
i czytac mi sie nie chce.
może dlatego, ze wkurwia mnie czasem słowo pisane, i to pisane przez bardzo lubiane przeze mnie osoby.
a jeszcze bardziej mnie wkurwia słowo pisane przeze mnie.
wynalazcy cyfrowych aparatów fotograficznych upierdoliłabym łeb przy samej dupie.
to tyle, pa.