Miesięczne Archiwa: Sierpień 2005

nosorozec

łomatko:-)
blogodramat w aktach stu!!!
i to o pierdoły.
które pierdołami sa dla mnie i nic na to nie poradze.
wiem, ze kazdy ma inna wrazliwość i rozumiem to, ale zrobie coś, za mnie spalcie na stosie, jesli chcecie:->
podziekuję wszystkim tym, którzy dostarczyli mi ostatnio rozrywki:-)
bardzo, bardzo dziekuje, ze rozruszaliscie ten skostniały ostatnio blogoswiatek;-)))))
nic nie poradze na to, ze skóre mam jak nosorozec.
I dobrze mi z tym.
Teraz mozecie budowac stos;->

czasu szkoda

Ale widocznie nie kazdemu.
Warto stosować „ciche dni” w małżeństwie, takim, przez które czasem przetacza sie tsunami, bo ktos miał zły dzień i zdarzyło się powrzeszczeć? Albo w takim, które funkcjonuje spokojnie, a czasem komus wyleci jakieś słowo niepotrzebne? Takim, które mimo burz i niechcianych słów czy głupich zachowań zasługuje na miano ZWIĄZKU?
A czy warto odwracac sie plecami do kogoś, kto zrobił cos, co nam nie w smak? Mimo, ze tego kogoś podobno lubimy.. Piszę „podobno”, bo jeśli kogos naprawde obdarzyło sie sympatią to dziwne jest trochę odbieranie tego daru w sposób: „oddaj, juz cie nie lubię!”
Pisze „podobno”, bo zaskakuje mnie fakt, ze wystarczy jeden gest, który nie przypadnie nam do gustu, czy wręcz sprawi przykrość i od razu przekreslamy kogoś, kto w jakis sposób nas ujął swoją osobą.
Czy nie lepiej czasem wywołać burzę z grzmotami i piorunami po to, by oczyscic atmosferę?
Wychlapać wszystko co na sercu leży, bez strojenia min i obrazania sie o pierdoły?
To moje zdanie, ale ja wole nawałnicę. Jesli kogoś lubię naprawdę to wole wyrzucic z siebie to co uwiera.
A rzygać mi się chce, gdy ktoś wiecznie włazi do dupy wszystkim tym, których sympatię chce pozyskać (chociaz kij wie o co im tak naprawde chodzi). Wszelkie przesadne cmokania, milusie i fajniusie wywołuja u mnie agresje i odruch wymiotny, a juz na pewno nie wzbudzaja zaufania. I nie mówię tu o okazywaniu sympatii ot tak – po prostu.

Chociaz bywa, ze słówko małe wystarczy, by sympatia zgasła i nie pomoze udawanie, ze jest ok, gdy czujemy, ze nie jest. Wtedy akurat warto zrobić „cięcie”, bo nie mozemy zmuszac się do uczuć.

mała rzecz, a cieszy

Od wczoraj, żeby sie pójść wysikać, trzeba pozyczać kluczyk bo „myją się, brudza, papier kradna” swinie-chachary.
A teraz, proszę bardzo!! Jak to warto na papieroska iść i wieści gminnych wysłuchać:-)
Dostaniemy klucze – na pokój sztuk 1! W całości!!
I nawet zeszytu nie dadzą, żeby wpisywać godzinę wejścia i wyjścia, o!
Czyli sikać można w czasie pracy już bezstresowo;-P

dopisek 19.40
jestem coraz lepsza:-P dziś pojechałam na basen bez ręcznika.. chyba z wrażenia;->

głuuuuuupiaaaaaaaaaa

No psiakrwia!
Niech mi tylko nikt nie mówi, ze kolor włosów nie ma wpływu na moje myslenie, a raczej jego kompletny zanik!
Potrafie się ostatnio wybrac na basen i wracać w mokrym stroju, bo szmat do przebrania zapomnę.
Albo oburzyc się, że mówią do mnie w obcym narzeczu jesli pytają, czy chodzi mi o lewy czy prawy system operacyjny, bo ja mysle o… nie wiem własciwie o czym, a chodzi po prostu o legalny bądź pirata.
ZAWSZE dla świętego spokoju mam stałe hasła, ale udało mi sie oczywiscie zapomniec e-pfronowskie, bo i po chuj mam pamietac, a nawet nie wiem czy raczyłam je gdzies zapisac.
I ktoś tam, poza tym wszystkim, jeszcze smie dyskutować ze mną o kozie, kiedy ja uparcie jak osioł gadam o wozie.
Szkoła sie zaczyna, jak ja moim dzieciom mam dac popalić, kiedy zapedzą mnie w kozi róg bo nie bede wiedziała o czym do mnie mówia??
A moze wyostrzyło mi sie te cholerne myslenie i teraz zdaje sobie sprawę z tego, ze nie bardzo mysle???
O kurwa, jakie cięzkie jest zycie..
Poddaję się – mysleć nie będę, niech sie lepiej otoczenie przyzwyczai!
Będę działać impulsywnie!
(wiedziałam, ze podziała;-> „impulsywnie” – bardzo madre słowo:->>)

w dupie to mam.

Ktoś ściemnia, że lato wraca.
Chuj, nie wierze.
Nie mam remontu.
Za to mam wkurwa.
I ścianę, która chciałam wyjebać w kosmos, ale ona stać będzie, tez mam.
Czegoś mam za dużo, a tego co chcę za mało.
A wkurwa mam coraz wiekszego.
I jak mi w końcu, kurwa mac, słonce nie zaświeci, to mnie kurwiozochujoza w zimie wpierdoli i tyle mnie będą widzieć.

na własne życzenie

Myśl była taka – pójdę i zrobię się na blond.
Jak pomyślałam tak zrobiłam.
Po trzech godzinach siedzenia u fryzjera z lustra spojrzała na mnie zażółcona, podstarzała Brigitte Nielsen, minus 20cm. i plus 150kg.
O kurwa mać!!!!
- ależ proszę nie przesadzać, musi sie pani przyzwyczaić.

taaaa… jak się głupia baba uprze to i fryzjer nie jest w stanie jej przekonać, a potem można się najwyżej przefarbować.
Tylko najpierw trzeba parę godzin postraszyć ludzi wokół:->

Wcale się nie dziwię, ze niektóre blondynki nie są za mądre… Jesli spotyka je za pierwszym razem TAKI widok to trudno, zeby nie miało to negatywnego wpływu na psychikę.

o ja pierdolę, jaka jestm blond, łaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

brrrrrrrrr;-/

zimno, kurwa jest!!!!
co za debil mówił, ze to lato stulecia ma byc?!
jeśli prawdę mówił to ja se za rok walonki i kożuch kupię, bo jeśli przyszłoroczne upały mają być mniejsze to pewnie ponizej zera będzie?

pulchna

- ooo, jak miło widzieć, ze nie tylko mnie sie przytyło:-)

- … (wymuszony usmiech z mojej strony)

- ale ładnie pani tak, gdy jest pani taka pulchna:-)

- dziękuję… (wymuszony radiowo-telewizyjny jak powyzej).

PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.
PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.
PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.
PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.
PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.PULCHNA.

Może jak przeczytam to moze w końcu do durnego łba dojdzie.
Jak to jest, ze można być czegoś swiadomym, a jednocześnie odsuwać to od siebie tak, że dopiero gdy ktoś, nie ja, powie to głosno to do mnie dociera??

kurwa, chuj, pierdole to wszystko!
a jutro napije się lochy na poprawe nastroju!

Kamilowo, samolubnie i kombinatorsko:-)

- tata, chodź, usiądziemy na ławce i sami zjemy tego kurczaka… a mamie powiesz, że kasę zgubiłeś.
- …