Miesięczne Archiwa: Listopad 2005

babski comber

-wiesz co? gdy tak czytam rózne blogi to aż mi zal, ze niektórzy ludzie sa tak strasznie mądrzy… a ja nie…

-no co ty??? są przecież głupsze baby!!

-ojej, tez mi argument!!! to zupełnie jakbyś powiedziała, ze są ludzie, którzy mniej zarabiają!!!

reklam ciąg dalszy??

Śnieg spadł i zamiast zostać na troche to spierdala!! A ja, zamiast do pracy, chetnie poszłabym pozjeżdżać na dupolocie, albo nawet bezposrednio na tyłku!
A po zmierzchu usiadłabym z bu przy kominku i raczylibyśmy się czymś rozgrzewającym.
Reklama coca-coli nastraja mnie zimowo i świątecznie. Hmm… Dziwne..

cicho

jest strasznie cicho.
zupełnie jak przed burzą.
można by sobie odpocząć na zwolnieniu.
tylko snią się jakieś koszmary.
albo zasnąc wcale nie mozna i wtedy sie nie śnią.
tylko wkurwy pojawiają się i znikają.
robią te wkurwy chyba za zasłonę dymną.
albo za maskownice.
albo za samozakrzyczacze.
albo za mylne drogowskazy.
a reklama bąbelkowej czekolady mnie wkurwia do n-tej potęgi.
jak mozna do tv wpuścic baby, bełkoczace z pełną gębą?!

w ryja czy lochą?

Se tak myslę, ze pierdzistołki to jednak ochlaptusy są. No bo idzie człowiek na papieroska, żeby sobie od cyferek odetchnac swieżym dymkiem, a tu towarzystwo rozmarzone, w kółko o alkoholach gada i marzy, by jakiego grilla z wódką zrobić, ze to niby petentom mogłoby sie nawet spodobac, taki, wiecie… serdecznogorzałkowy zwrot w kierunku klienta;-P
I wychodzi na to, ze rozreklamowałam loche wszem i wobec – co zejde to od innego urzędasa słysze, ze biedronkowa locha to bardzo dobra jest!
I teraz sie tak zastanawiam, czy wytrąconych dobrą lochą godnie pozegnać, czy jednak w ryja!!! Bo dalej nie wiem dlaczego??;-((
wrr.

ps.
i dowiadywać się nie mam potrzeby, bo to nie moja sprawa.

imię moje – nuda

Obietnice, dawane sobie samej łamię bez skrupułow i z doskonała wrecz bezmyslnością. Zaraz potem jestem na siebie wsciekła, chociaz… własciwie ostatnio juz nawet nie wsciekła tylko zniechęcona..
Mam kłopoty ze wzrokiem. Niczego ciekawego wokół siebie nie dostrzegam, a co gorsza – w sobie równiez nie.
Ze słuchem sprawa wyglada podobnie. Słowa, wypowiadane przez innych puszczam mimo uszu i nic nie przykuwa uwagi. A sama nie potrafie sklecić choc jednego interesujacego zdania. Widocznie nie mam nic do powiedzenia.
Jedyne co widzę i słyszę to nuda, której odbicie najwyraźniej widzę w lustrze i słysze w brzmieniu mego głosu.
To prawda, co napisał kiedyś jeden madry blogowicz – nie pozwalaja sobie na nude ludzie, którym szkoda na nią czasu i tych własnie nigdy nudnymi nazwać nie mozna.