Miesięczne Archiwa: Luty 2006

list niby-gończy

ej Ty!!! Wiosna!!!!
gdzie sie znowu szlajasz, wywłoko jedna, leniwa TYYYYYY!!!

zimowa niesubordynacja

Chciałam sobie dzis posiedziec w pracy trochę dłuzej i skonczyć przynajmniej jedną, jedniutenką, malutką rzecz z całej masy mniej malutkich, których za chiny ludowe nie zdąze zrobic tak jak sobie zaplanowałam, chyba, ze zdarzy sie cud. Od rana zerkałam w okno, obserwując z niepokojem wilgotne, białe gówno, lecące niestrudzenie z nieba:-/
No i se tak pomyslałam, ze jak posiedzę dłuzej to ulice zasypie całkowicie i bedę szła pieszo, po ciemku, sama, co najmniej dwie godziny, przez zaspy, w dzinsach, bez rajstop pod spodem, wkurwiona, przez niezbyt ciekawą okolicę itd., itp i co tam jeszcze mozna dodac. I, kurwa jego zimowozaspowa mać, wylazłam z pracy normalnie, polazłam na przystanek, nie zobaczyłam tłumu, za to zobaczyłam nadjeżdżajacy, prawie pusty autobus, w który do kurwy nędzy wlazłam, a jemu (autobusowi znaczy) tylko dwa razy zakręciły sie koła w miejscu i dojechałam do domu NORMALNIE!!! To już są szczyty! Niczego na swiecie pracujaca baba nie moze byc pewna!! Przez to wszystko musze ładnie zapierdalac w domu, z przerwami na łagodzenie siostrzano-bratnich konfliktów moich kochanych milusińskich.
I niech mi ktos powie, ze przynajmniej z dziecmi czas spedziłam, heh..

No, ale juz mi lepiej.

marudzenie właścicielki wypranego mózgu

nigdy nie przepadałam za wiadomosciami, faktami itp., ale teraz albo mnie dołują straszliwie albo niemozebnie wkurwiają. Dawca kablówki, chcąc być chyba „w porzadku wobec wszystkich” wpierdolił między programy trwam i jak do tej pory, owa tv była wpierdzielona gdzies na sam koniec i se wisiała. Ale dzis stwierdziłam, że nie będzie mi odbiornika zaśmiecać, a że wykodować się nie chciała i wracała co rusz na ów szary koniec z uporem maniaka to wzięłam i wyjebałam w kosmos natręta, po kiego chuja mam przypadkiem sie natknąć na rydzykowe pierdolenie np w trakcie uciekania od bełkotu polityków?
I tak mózg mam wyprany pitoleniem i zusowaniem, ale jeszcze trochę, jeszcze jutro przezyje i moze do konca lutego, a potem to moze i jakas ksiazkę w koncu przeczytam???