Miesięczne Archiwa: Październik 2008

blender dowcipniś w poniedziałek

w pracowym radioodbiorniku nastawiona fala chujwiejaka, ale działająca i nieuciekająca.
Idę na papieroska, radio beczy hej hej i cośtamdalej głosem wyszkoniowym, który to ma wkurwiający zwyczaj przyczepienia się jak rzep do psiego ogona, ale w tym przypadku ogon psi to moja głowa i buczy-beczy w niej te jebane hejhej (chujchuj).
Stoję w tej palarni i udaję, że nie słyszę co mi dudni we łbie, wchodzi kolezanka Iv i radośnie, na powitanie wykrzykuje „hej hej jak tam po weekendzie”, z czego usłyszałam to samo co mi we łbie więc nieco mi się pojebało, spojrzałam z byka i mówię, że nie cierpię tej baby… Iv oczęta zrobiły się nieco większe, a ja jak do tępaka jakiegoś – no Wyszkoni nie lubię:-/. Zobaczyłam oczy zupełnie okrągłe i zanim usłyszałam „a o so chosi” zorientowałam się, że to co w mojej głowie to przecież słyszalne dla mnie tylko…. A ja myślałam, że ona mi chce przy fajeczce spiewać:/
Przez resztę dnia zerkała ostrożnie, czy aby na mózg mi nie padło…
Wszystko przez to, że anty radio spierdala, widocznie miejsce nie tego:/